Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że kompakt nigdy nie zastąpi lustrzanki i trudno oczekiwać od niego cudów. Ja szukałem aparatu, który będzie dodatkiem do znakomitego Olympusa e-410, którego ze względu na rozmiary nie wszędzie mogę ze sobą zabierać. Pod uwagę brałem właściwie tylko jedno kryterium - zaszumienie fotek. Spędziłem kilka tygodni, porównując na wielu portalach i forach jakość zdjęć. Kierowałem się przy tym filozofią, że jakość zdjęć ma być akceptowalna od razu a nie dopiero po godzinach obróbki w programach graficznych. Z tego powodu odpadły mi wszystkie Samsungi, Benq a nawet Panasoniki, które niestety nie potrafią wykorzystać możliwości, jakie daje im optyka firmy Leica. Rozczarował mnie także Olympus, który - choć robi znakomite lustrzanki - w kompaktach odstaje od reszty topowej konkurencji. Wreszcie na placu boju został aparaty Canony i Fuji. Ostatecznej próby dokonałem, wypożyczając kilka kompaktów tych firm od znajomego sprzedawcy. Zrobione zdjęcia nie kłamały - przy 100 i 200 ISO Fuji robi zdjęcia mniej zaszumione, od ISO 400 aparaty obu firm można wywalić za okno. Z testowanych modeli Fuji - F60 i F100 wybrałem ten pierwszy ze względu na lepszy tryb manualny i cenę. Dopłata 400 złotych za szeroki kąt i większy zoom (który tak naprawdę niewiele daje ze względu na ciemniejszy obiektyw zastosowany w F100) wydała mi się niepotrzebna.
Co do modelu F60 - ma właściwie jedną wadę. Można sobie darować tryb auto i programy tematyczne, bo aparat został (bez sensu) skonstruowany tak, że nawet i w najlepszych warunkach oświetleniowych automatycznie podbija ISO a co za tym idzie zdjęcia wychodzą zaszumione. Niestety, można też zapomnieć o robieniu zdjęć nocą -lampa zastosowana w F60 to tylko atrapa. Można nią oświetlić coś, co znajduje się nie dalej niż trzy-cztery metry. Automatyczny program noc podbija zaś ISO do 800 albo 1600 - i w sumie ma się na fotce tylko szum. Można spróbować ustawień ręcznych, ale to już wyższa gimnastyka, a szum i tak zabije efekt.
To negatywy. Pozytywy są takie, że przy dobrym oświetleniu i ISO 100 w trybie manualnym albo A/S (ręcznego wybory przesłony lub czasu) jakość zdjęć jest porównywalna nawet z lustrzanką. Fotografie mają znakomity kontrast, idealne odwzorowanie barw, perfekcyjnie oddają detale, a przede wszystkim - nie mają szumu. Robiłem foty z 10-megapikslowych lustrzanek Olympusa i Nikona, porównywałem z fotami z 12-megapikslowego Fuji F60 i byłem pod wrażeniem. Przyznam, że miałbym kłopot z przyporządkowaniem fot do aparatów (te z lustrzanki Nikona oddają nawet mniej szczegółów, ale to wina kitowego, słabego obiektywu). Cóż, zastosowana w F60 matryca 1/1,6" robi swoje!
W sumie - jeśli chce się używać kompaktuprzy dobrym świetle i ma się jako-takie pojęcie o fotografowaniu - to F60 jest jednym z najlepszych wyborów. Jeśli zaś chce się pstrykać fotki na automacie i nie zawracać sobie głowy niczym więcej, lepiej chyba zdecydować się na Canona z serii Ixus. Fotki wyjdą gorsze, ale za nie trzeba będzie się wysilać.
W SKRÓCIE
Zalety produktu
- znakomite zdjęcia przy ISO 100 oraz akceptowalne przy ISO 200
- możliwość ręcznego regulowania przesłony i czasu naświetlania (tryb A/S) oraz szczątkowy, ale jednak obecny tryb manualny
- znakomita, największa ze stosowanych w kompaktach matryca 1/1,6"
- w miarę jasny obiektyw 2,8-5,1
- szybkość (od uruchomienia do pełnej gotowości aparatu do robienia fotek potrzeba zaledwie 3-4 sekund)
- zadowalający autofokus
- znakomity 3-calowy wyświetlacz LCD
Wady produktu:
- programy tematyczne oraz tryb auto podbijający nawet w dobrych warunkach oświetleniowych ISO do 400 lub 800 (!) a co za tym idzie zaszumiający foty
- brak możliwości użycia zoomu w czasie nagrywania filmów
- podatna na zarysowania obudowa
- dość krótko trzymająca bateria (wystarcza na zrobienie ok. 100-150 zdjęć) - warto od razu zaopatrzyć się w zapasową (najlepiej oryginalną FUJI za ok. 150 zł.)
Jakość: 5; Funkcjonalność: 6; Niezawodność: 5; Zdjęcia: 6; Koszt: 4; Średnia: 5.2 pkt
Zeby byc bardziej wiarygodny - mialem juz kilka tego typu aparacikow. W tym i Fuji F50fd.
Od poczatku:
1) F50fd vs F60fd - jakosc zdjec - na moje oko taka sama. Obudowa taka sama - procz ekranu w 60fd wiekszy 3" ale rozdzielczosc ta sama. Waga ta sama. Na baterii aparat robi sporo zdjec - bateria nie wyladowuje sie sama (gdy aparat lezy w kieszeni).
2) F60fd nigdy mnie nie zawiodl. Zrobilem nim kilkadziesiat tysiecy zdjec (F50fd takze ale potrzebowalem ciut wiekszego LCD). Bateria trzyma tyle samo energii co na samym poczatku. Jesli chodzi o ostrosc to wg mnie lapie ja naprawde sprawnie i celnie. Aparat nie przeswietla zdjec - jesli tak to musialbyc to spory przypadek (zle oswietlenie). Autofokus nie jest demonem szybkosci ale pstrykacza nie kupujemy w tym celu. Lampka jest troche slaba ale na portrety wystarcza spokojnie. Menu dziala sprawnie, tematy mozemy wybierac bardzo szybko. Tryb manual - tylko na nim polegam bo tylko tu ustawiam iso100 a reszta ustawia sie sama. Fukcja auto niestety uzytkuje min iso400 - PAMIETAJCIE O TYM.
Filmiki sa takie sobie. Bylyby okey gdyby nie 25kl/s - troche to skacze ALE plusem jest stabilizacja! zreszta przy zdjeciach takze jest. Mozna ja wlaczyc i wylaczyc, wlaczyc tylko dla zdjec lub dla oby opcji naraz.
Bateria laduje sie szybciutko.
NAJWAZNIEJSZE CECHY:
- idealnie naswitla
- idealnie ostrzy
- jest lekki
- poreczny
- jak to Fuji - swietna kolorystyka + funkcja CHROME (znana z dawnych filmow Fuji)
- nawet dobrze wykonany (nie mialem problemow ani z F50 ani F60)
- kolor obudowy jest trwaly
- b.dobrze sie trzyma - obudowa nie jest sliska
- WSPOMAGANIE autofocusa
- szczerze powiem, ze na 10zdjec 1 na kilka serii przeswietli/nie ustawi dobrej ostrosci.
Mozecie mi wierzyc a jak nie bardzo prosze o email to wysle zdjecia. Mam ich sporo wiec bedzie w czym wybierac od z imprez po wyprawy.
Na wyprawy zabieram Nikona D80tke + malpke wlasnie F60fd (a wczesniej F50fd).
czesc wszystkim
coroon@gmail.com
Jakość: 5; Funkcjonalność: 6; Niezawodność: 6; Zdjęcia: 5; Koszt: 5; Średnia: 5.4 pkt