Aparaty Cyfrowe > Sony Cyber-shot DSC-R1

Sony Cyber-shot DSC-R1
- matryca: 10.8 MP
- zoom optyczny: 5x
- monitor lcd: 2''
- zapis filmów: Nie
- karty pamięci: MS/P,CF/2,MD
Sony Cyber-shot DSC-R1 - Recenzje
Witam wszytkich, jestem amatorem w robieniu zdjęć, R1 kupiłem 2 miesiące temu po ponad półrocznym poszukiwaniu nowego aparatu. Bylem posiadaczem Minolty A1, ale padła mi matryca. A teraz krótkie podsumowanie:
Zalety:
Wszystkie wymienione przez moich poprzedników.
Wad nie stwierdzam, ale wymienię to czego mi brakuje w porownaniu z minoltą:
1. brak bracketingu dla RAW (bawię się HDR)
2. brak serii zdjęć dla RAW
3. brak możliwości ustawienia własnych programów tematycznych
Pozdrawiam wszystkich
FA
Jakość: 6; Funkcjonalność: 5; Niezawodność: 6; Zdjęcia: 6; Średnia: 5.75 pkt
Mam go od miesiąca. Kupiłem go specjalnie do zdjęć krajobrazów, zamków i innych podobnych widoczków. Do zdjęć obiektów ruchomych, typu zawody sportowe, czy nawet śluby, używam lustrzanki.
Wady: 1/ Można powiedzieć, że rozmiar i waga, chociaż znowu z drugiej strony te cechy powodują że zrobienie ostrego zdjęcia przy 1/8, czy nawet 1/4 s nie jest jakimś osiągnięciem. 2/ Autofokus - oczywiście gorzej niż w lustrzankach. I tak musi być, bo w lustrzankach do ustawiania ostrości służy osobny zespół czujników, a w pozostałych realizowane jest to za pomocą matrycy. Natomiast nie bardzo wiem o co chodzi z tymi kłopotami w ciemnym pokoju, przecież jest lampka wspomagająca, która oświetla motyw i na 2 - 4 m działa to nieżle. Można ja włączyć w Menu (Iluminacja AF na Auto). 3/ Balans bieli dobrze działa w typowych warunkach, ale już np. w pokoju oświetlonym przez okno zaczyna się gubić. Lepiej wtedy przejść z Auto na konkretne ustawienia. 4/ Jest coś, o czym wspominali koledzy niżej, a co w zamierzeniu konstruktorów miało zapewne stanowić zaletę. Mianowicie wizjer jest jasny w takim stopniu, w jakim będzie jasne zrobione przy danych ustawieniach zdjęcie. Tzn., jeśli ustawimy np. za krótki czas i zdjęcie będzie niedoświetlone to w wizjerze też jest ciemno, w krańcowych przypadkach nie widać nic. Może to i niezłe, tyle że tak się robi nawet wtedy gdy używamy lampy błyskowej. Gdy podniesiemy lampę aparat ustawia czas synchronizacji np. 1/30 s i klapa, jak jest ciemnawo, to w wizjerze kompletnie nic nie widać. Ale dzieje się tak na ustawieniach S i A. Na Auto widać już nieżle, a na P całkiem jasno. Żeby było śmieszniej to przy podniesionej lampie na ustawieniu P można jeszcze dodatkowo rozjaśnić obraz w wizjerze kręcąc pokrętłem na tylnej ściance (tym, które przy opuszczonej lampie służy w trybie P, A i S do kompensacji ekspozycji), co jednak nie wpływa w żaden sposób na samo zdjęcie. 5/ O ile przy przeciętnym oświetleniu pomiar światła jest OK, to przy słabym oświetleniu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Przykładowo: na P aparat ustawia t=1/4 s i F=3,2 i zdjęcie jest niedoświetlone, a przy ustawieniu na A naświetla inaczej, t=2 s i F=3,2 i zdjęcie jest prześwietlone. Prawidłowy czas wynosił w tych warunkach ok. 1 s.
Zalety : 1/ Przede wszystkim obiektyw. Takiej klasy obiektywu do lustrzanki nie kupi się za cenę całego Sony R1. Ostrość żyletka, malutkie zniekształcenia przy skrajnych ustawieniach zooma (minimalna "beczka" przy 24 mm, przy 28 już praktycznie niedostrzegalna i minimalna "poduszka" powyżej 100 mm). Aberracja chromatyczna nie istnieje, żadnych fioletowych obwódek, pod tym względem nie ma równych. 2/ Matryca - do 400 ISO praktycznie bez szumu, 800 ISO już troszeczkę widać, ale nadal jest nie gorzej niż w dobrych lustrzankach (lepiej niż w Sony A100). Przy 1600 ISO już widać różnicę w porównaniu np. z Canonem D20 (kolega ma), ale po odszumieniu np. w NeatImage, jest całkiem nieżle. ISO 3200 to już raczej ostateczność, szumi mocno. 3/ Bardzo dobra wbudowana lampa, oświetla równo cały kadr, wystarcza zupełnie w typowych pomieszczeniach. Tutaj taka uwaga; czytałem w necie (zastrzegam, sam tego nie sprawdzałem) że Sony niema do R1 lampy z zoomem poniżej 28 mm i wspomniana tu lampa HVL-32 podobno też ma kłopoty z równym oświetleniem przy 24 mm.
Podsumowanie : Za te pieniądze nie ma aparatu dorównującego jakością zdjęć Sony R1. Nawet za 2 razy większe pieniądze :) Sam obiektyw musi kosztować więcej niż całe Sony R1. Aparat nie nadaje się raczej do robienia zdjęć szybko poruszających się obiektów (sport, itp.), najbardziej pasuje do zdjęć spokojnych (pejzaż, architektura, portret).
Jakość: 6; Funkcjonalność: 5; Niezawodność: 6; Zdjęcia: 6; Koszt: 6; Średnia: 5.8 pkt
R1 mam od ponad pół roku. Fotografuję amatorsko. Wolny AF rekompensuje przede wszystkim obiektyw na jaki nie byłoby mnie stać po zakupie lustrzanki. Miałem okazję na zamianę R1 na sony alfa100 i nie zdecydowałem się. Jakości zdjęć z wbudowanym na stałe obiektywem R1 do kitowego obiektywu alfy nie da się porównać. Na rynku jest już Canon 400d, którym ostatnio bawiłem się przez 2 dni. Dobrze, że mam R1. W chwili obecnej można go kupić już za 2,5 klocka. Większej pracy wymagają przede wszystkim zdjęcia w trudnych warunkach oświetleniowych a już zwłaszcza te kiedy fotografujemy szybko przemieszczające się np. dzieci (wolny AF). Jednak cała w tym przyjemność, żeby najpierw trochę popracować a później cieszyć się z efektów, których nie uzyskamy 350-ką czy 400-ką. Tak na marginesie 400d, które miałem w użytku albo nie chciał się włączyć, albo nie chciał się wyłączyć (chyba pojechał do sklepu:)). Za to w R1 odkleja się guma. Trochę to przeszkadza ale na szczęcie to nie ona robi zdjęcia. Brak uchwytu na sznurek przy "dekielku" od obiektywu rozwiązałem wypalając małą dziurkę tak, by zaczepiony sznurek nie dotykał szkła obiektywu. Funkcjonalność aparatu, położenie przycisków i dostępność do szybkich zmian ustawień to mistrzostwo świata, którego przez długi czas chyba nikt nie pobije. Trochę kiepskie makro ale odpowiednio kadrując programowo obraz przy tej matrycy to właściwie nie tak duży problem by warto było go napiętnować. Jeszcze raz..... Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia..... SUPER i nie do pobicia dla żadnego innego aparatu w tej klasie cenowej z obiektywem zakupionym wraz z body. Ja swoim zrobiłem dotychczas 7 tysięcy. Wszystkich, którzy zastanawiają się jeszcze nad zakupem R1 namawiam gorąco...
Jakość: 5; Funkcjonalność: 6; Niezawodność: 6; Zdjęcia: 6; Koszt: 6; Średnia: 5.8 pkt
Witam,
mozna powiedziec, ze jestem hybrydowcem, wczesniej Olympus seria 700, pozniej Olympus WZ8080 i obecnie Sony DCS-R1. Na tym polu Sony dominuje i bedzie dominowalo jeszcze ladna chwile, powod, nie ma na rynku podobnego aparatu.
Zalety:
1. Szeroki kat to potega i pomimo wystepjacych znieksztalcen mozna z powodzeniem wykorzystywac w codziennym foceniu. Phtoshop zawsze pomoze.
2. Zmiana ogniskowej na pierscieniu, koniec z przyciskami +/-, rewelacja, tutaj mozna porownac R1 z lustrznka. hehe.
3. ZEBRA, czyli kontrola przepalen, kolejny czarny kon zaczerpniety z kamer video, uratujesz fotki w kazdej sytuacji.
4. Jeszcze raz wspomne o obiektywie, to za niego sie placi, "puszka" jest za darmo.
5. ISO 400 - uzytkowe; ISO 800 w ostatecznoci; ISO 1600 i 3200, to marketing.
6. Klawiszologia + Menu, mozna powiedziec idealnie.
7. Schowany "ekranik" i dobrze, po co to komu.
Wady.
1. Wiadomo AF, dolaczam sie, ze daje "ciala" w ciemnych pomieszczeniach. SONY ozywa jezeli zalozycie mu lampe HVL F32X (staniala ostatnio). Chlopaki z SONY chyba wiedzialy o tym mankamecie, efekt wielki czerwony reflektor diodowy do wspomagania AF z opcja HIGH. W takim zestawieniu zrobicie dobre fotki. UWAGA !!! szkoda kasy TUMAXY i inny chlam.
2. Wielki lag obrazu, w przypadku zbyt malej ilosci swiatla.
3. Ech ta odklejajaca sie guma na uchwycie i ten dekielek bez "sznurka"
4. RAW - to jakies jaja ok. 20 MB
5. Wbudowana lampa, tylko w przypadku doswietlen w dzien.
To tyle na temat SONY DSC-R1, jezeli lubicie cos poza "zielonym polem", to tutaj jest pole do popisu, polecam. Czekam na upgrade, moze sie pojawi.
pozdro
W.
Jakość: 6; Funkcjonalność: 6; Niezawodność: 5; Zdjęcia: 6; Koszt: 6; Średnia: 5.8 pkt
Zamieściłem już wcześniej recenzję, więc teraz króciutko. Wszystkim, którzy już kiedyś mieli w rękach lustrzankę (nawet analogową) zalecam wiele wyrozumiałości dla autofokusa Sony DSC-R1. Gdy nie jest dostatecznie jasno autofokus w tym aparacie działa znacznie wolniej niż w normalnych warunkach. W normalnych, czyli dobrych warunkach oświetleniowych działa dobrze, ale lustrzanka to przy Sonym rakieta. Fotografując natomiast w pokoju przy świetle żarówek - po pierwsze na wyswietlaczu LCD w Sonym nie zobaczymy prawie nic - czasami nawet trudno określić co zawiera kadr, po drugie autofokus jest niemal bezradny. W takich sytuacjach ratuję się wczesniejszym ustawieniem odległości, dodatkowo ustawiając wartość przesłony powiedzmy na 8, by zapewnić zapas głebii ostrości. Jeśli chodzi o kontrolę kadru ratuję się strzelaniem na ślepo, z zapasem kadru, by wszystko się zmieściło.
W lustrzankach widać wszystko ekstra, bo mamy wizjer optyczny. W Sonym, gdy jest ciemno muszę mieć jedno oko poza aparatem by obserwować czy czasami dzidzia nie skrzywiła miny. Drugie oko mam przy celowniku, by miej więcej widzieć ramkę kadru (choć w ramce nie widać przeważnie nic) i dzięki temu umieścić kadr mniej więcej tam gdzie trzeba. Metoda harcersko-obozowa, ale działa.
Niezdecydowanym przypominam że Sony porównywany jest nadal wyłącznie z lustrzankami, co mówi samo za siebie. Bezkonkurencyjna maszyna w tym przedziale cenowym. Gdyby dziś ten Sony wchodził na rynek brakowałoby mu tylko jednego - stabilizacji matrycy.
Pozdrawiam użytkowników i nie tylko
Andrzej
Jakość: 6; Funkcjonalność: 5; Niezawodność: 5; Zdjęcia: 6; Koszt: 6; Średnia: 5.6 pkt
Witam
Aparat posiadam od czterech miesięcy i wykonałem nim już dokładnie 3645 fotek. Zakup był dobrze przemyślany. Ok 6 miesięcy czytania testów, do znudzenia oglądane sample, wycieczki po sklepach, własne testy i porównania.
Ale do rzeczy:
1. Jakość - aparat bardzo dobrze wykonany pomimo, ze to plastyk, ale kto teraz robi aparaty w tym przedziale cenowym z metalu. Nie wszystkie tendencje mają dobry kierunek. Jednak nie jest tak różowo i niechlubnie jawi sie tu jeden szczególik, który aparatowi wykonanemu w Japonii zupełnie nie przystoi tym bardziej, że do niedawna był to flagowy aparat w stajni Sony. Mianowicie odkleja się gumowa nakładka na uchwycie aparatu. Jest to temat znany na całym globie i szeroko omawiany na forach fotograficznych. Na szczęście jest to wada, która nie ma wpływu na jakość pracy i zdjęć.
2. Funkcjonalność - dla mnie to mistrzostwo świata dzięki dedykowanym przyciskom do najważniejszych parametrów takich jak czułość, pomiar światła, opcje lampy, MF, WB, blokada ekspozycji. Wszystko pod ręką i nie trzeba grzebać się w ustawieniach. Do tego dochodzą dwa pokrętła, które w trybie M obsługują piorytet czasu i przesłony - miód. Należy również zwrócić uwagę na genialną funkcję Preview, zebrę, linie siatki. Aparat jest ciężki, ale dla mnie to duża zaleta. Wizjer jest daleko odsunięty od korpusu co jest niewątpliwą zaletą. Nie posiada on funkcjonalności i wygody poczciwej matówki, ale jest naprawdę dobrze. Kończę na funkcjonalnym obrotowym wyświetlaczu. Jeżeli ktoś lubi robić fotki z biodra, to jest jak znalazł.
Znakomity obiektyw o uniwersalnym zakresie ogniskowej. Takim szerokim kątem rzadko może się ktoś pochwalić. Duża matryca dzięki czemu mamy pełną kontrolę nad GO. No i oczywiście zakres ISO gdzie w pełni można wykorzystać ISO800. Wyższy ekwiwalent, szczególnie 3200 to już raczej chwyt reklamowy, jest bezużyteczny.
3. Niezawodność - była, jest i mam nadzieję, że będzie.
4. Zdjęcia - prawdziwe pole do popisu dla świadomego użytkownika. Jest to aparat w którym grzechem byłoby nie wykorzystać jego możliwości. Jeżeli je dobrze wykorzystamy, to efekt jest znakomity. Fotografowanie tym aparatem w automacie to strata czasu, lepiej kupić sobie małpkę.
5. Koszt - aparat nie jest tani, ale wart tej ceny.
Jakość: 5; Funkcjonalność: 6; Niezawodność: 6; Zdjęcia: 6; Koszt: 6; Średnia: 5.8 pkt
Po niemal trzymiesięcznym zmaganiu sie z testami aparatów oraz opiniami o nich zdecydowałem sie na zakup Sony R1. Przed zakupem miałem możliwość przetestowania Canona 350D (siostrzeńca) i Nikona D50 (kolegi). Każdym z aparatów wykonałem po kilkaset zdjęć testowych. Niestety nie miałem dostępu do Sony R1, mimo wszystko, opierając się na testach i opiniach użytkowników doszedłem do wniosku, że będzie to najwłaściwszy wybór. Aparat posiadam półtora miesiąca i zrobiłem nim ok. 1 tys. zdjęć. Uważam, że jakość zdjęć bije na głowę zarówno te z Canona 350D jak i te z Nikona D50, przynajmniej z kitowymi obiektywami. Szeroki obiektyw Sony R1 to majstersztyk, wykonanie korpusu, mimo, że to tylko plastik - także bardzo dobre, znakomita lampa do codziennych zastosowań i wręcz fantastyczna, intuicyjna obsługa. Instrukcja dla lekko kumatego amatora zupełnie zbędna. Zdjęcia rewelacyjne w każdych warunkach. Wart zapoznać się chocby z ocenami fachowców na http://www.chip.de/perl/tpdb/tpdb_out.pl . Co ciekawe, tyko Sony R1 i dwie lustrzanki Nikona ( niebotycznie drogie D2 i D200 ) otrzymują za jakość obrazu 100 pkt. na 100 możliwych. Canon 350D - 82 pkt. a Nikon D70 - 80 pkt. To ogromna przewaga, którą widać na zdjęciach. Aparat dość ciężki, ale jego ergonomia sprawia, że nie czuje się tego kilogramowego obiektu w ręku. Polecam ten produkt z czystym sumieniem. Jeśli ktoś nie chce bawic się w zmianę obiektywów i podobne historie to Sony R1 będzie strzałem w dziesiątkę.
Jakość: 6; Funkcjonalność: 6; Zdjęcia: 6; Koszt: 6; Średnia: 6 pkt
Witam Wszystkich,
na wstępie podzielę się tym, że przeczytałem wszystkie dotychczasowe opinie tego aparatu i muszę przyznać że odrzucając te skrajnie złe i te skrajnie dobre wychodzi naprawdę logiczna i słuszna ocena Sonego R1. Chciałbym może nie tyle rozpisywać się na temat tego sprzętu (uczyniła już to pokaźna liczba osób) ale może dodam kilka własnych spostrzeżeń. Myślę że pomoże to niezdecydowanym.
1. Aparat ma profesjonalny obiektyw. Zakres i jakość. Kto się czepia jasności, ze spada do 4,8 wyjaśniam, że za tę cenę nie jest możliwe by użyte do tego obiektywu szkło miało jasność stałą na poziomie 2,8 czy powiedzmy 2,8-3,5 max. Obiektyw nie ma efektu winietowania czy innych głupich zniekształceń (tak typowych w innych kitowych szkłach dołączanych do lustrzanek) - więc gdyby miałby mieć jeszcze dodatkowo jasność 2,8-3,5, lub stałą 2,8 - kosztowałby 3 razy więcej. Przypominam że poprzednik tego modelu, Sony 828 miał o wiele lepszą jasność ale nie miał tak świetnego szkła. Taka jest prawda.
2. Matryca CMOS 10,3 mpx daje mięciutkie zdjęcia - to co inne aparaty widzą w skrajnych warunkach jako bardzo kontrastowy obraz (prześwietlenie w najjaśniejszych partiach obrazu i brak szczegółów w cieniach) Sony widzi jako obraz o niezwykle dużej rozpiętości tonalnej. W innych aparatach musiałem wielokrotnie doświetlać flashem cienie, na przykład przy portretach, bo były tak duże że można by je kroić nożem. Sony widzi obraz mięciutko ( a jak ktos nie lubi to wcale tak nie musi widzieć).
3. Mam po moim Nikonie lampę nikonowską SB-26 z którą mój Sony ożenił się w pierwszym dniu i to małżeństwo rodzi same dobre efekty. Przepiekna współpraca silnej, bardzo dokładnej lampy z cyfrówką która jej słucha jak należy.
4. Nikt nie napisał o regulacji wewnętrznej lampy w Sonym więc ja to zrobię. Pstrykam zdjęcie pod światło. Dzieci lubią ustawiać się plecami do słońca, nawet późnym wieczorem. Pstrykam więc to zdjęcie i widzę że muszę użyć flasha. Wystawiam lampę a ona przy pełnej mocy daje mi duuuże światło na twarz dziecka, co przy zachodzącym słońcu oprócz prześwietlenia na twarzy daje dodatkowo kociokwik barwny (inna temperatura światła zastanego i inna światła z lampy). Zmniejszam więc siłę lampy na minus 2 EV. jeszcze jest za dużo tej lampy. Nie ma problemu , zwiększam wartość przesłony by procent udziału błysku był na poziomie 10-15 %. Zdjęcie wychodzi wyważone, dominują barwy wieczoru, użyty błysk jest delikatny. I jeśli ktoś by chciał prześlę mu mailem te zdjęcia. Bez regulacji siły błysku takich cudów nie będzie. W Sonym one są. Oczywiście manual.
5. Kupiłem kartę Memory Stick firmy Sandisc w wersji Extreme III. Trochę zapłaciłem. Jednak tych którzy piszą że aparat wolno zapisuje, odtwarza bądź przesyła do kompa pliki zachęcam do kupna takiej na przykład karty. Z takim sprzętem nie bawcie się w jakieś półśrodki. Karta jest świetna. To nie aparat jest wolny. Ludzie, nie kupujcie wolnych kart.
6. Wizjer (celownik). Długo chciałem kupić lustrzankę - z racji że byłem w systemie Nikona, mierzyłem w D70. Ale to co widać przez celownik w D70 i to co widać w Sonym to dwie różne bajki. Wielkość okienka obrazu w celowniku Nikona D70 jest tak mała że czasami nie wiedziałem czy ktoś patrzyt w obiektyw czy przypadkiem jego źrenice skierowane są na inny punkt. W Sonym wizjer jest wprawdzie elekrtoniczny ale pole widzenia jest duże. Naprawdę duże. Poza tym malutki elektroniczny ekran ma o niebo lepszą rozdzielczość (a co za tym idzie dokładność) niż odchylany ekran LCD u góry aparatu. Z tego odchylanego korzystam tylko w dwóch sytuacjach - jak oglądam zdjęcia i chcę by inni rówież je widzieli, lub jak robię zdjęcia z niskiego pułapu - na przykład dzidzi na trawie. A normalnie korzystam ze świetnego, naprawdę świetnego wizjera.
7. Fotki robię w profilu kolorów Adobe RGB. Profil normalny jest według mnie na tyle podrasowany, że wierność czy ciepło kolorów na zdjęciach są zupełnie inne, w wielu wypadkach gorsze (nie mówię że zawsze).
Mankamenty aparatu , które niewątpliwie za taką cenę muszą się znaleźć spycham na plan dalszy. Na każdą rzecz, która mnie początkowo denerwowała znalazłem rozwiązanie. Oczywiście nie rozwiążemy wszystkich problemów, jeśli będziemy mieli wymagania jak przy sprzęcie za grube pieniądze. Nie ma cudów. Za 3000 zł muszą być w którymś miejscu ograniczenia.
Tym jednak którzy chcą wydać nie więcej niż 3000 zł a mają jakąś już wiedzę o tajnikach dobrej fotografii zachęca, do Sonego R1. Z zewnętrzną lampą byłoby jeszcze lepiej. Wykorzystać można wówczas o wiele więcej. Lampa wewnętrzna jest dobra jeśli używa jej się lekko, nie w sposób dominujący.
Naprawdę wszystkich zahcęcam. Wszystkich którzy uzbierali 3000 i nie wiedzą co dalej. Odpowiem na każdy mail.
Pozdrawiam użytkowników Sonego, jak również antypatów i niezdecydowanych.
Andrzej
Jakość: 6; Funkcjonalność: 5; Niezawodność: 5; Zdjęcia: 6; Koszt: 6; Średnia: 5.6 pkt
Witam pana Tomka!
Jako posiadacz Sony DSC-R1 z checia przeczytalem panska recenzje na temat tego aparatu, i musze przyznac ze ma pan racje w ocenie tego aparatu w wiekszosci. Co mnie ciekawy dlaczego mimo to przeszedl Pan na Canona? Ja osmiele sie stwierdzic ze oprocz tylu zalet aparat ten ma tez i minusy, naprzyklad; fotografowanie obiektow w nocy ze statywu, i tu zaczyna sie problem, a dokladnie to ze trudno jest ustawic objekt a to dlatego ze slabo widac ten elektroniczny obraz. Posiadacze luszczanek sa o niebo w lepszej sutuacji.
Pozdrawiam Pana i wszystkich posiadaczy Sony R-1
Tadeusz
Jakość: 5; Funkcjonalność: 4; Niezawodność: 6; Zdjęcia: 5; Koszt: 6; Średnia: 5.2 pkt
Aparat kupiłem 4 tygodnie temu i robiłem nim zdjęcia około 13 dni. Potem „przeszedłem” na Canona 350d (lustrzanka) i zszokowało mnie, gdyż pomiędzy Sony a 350d istnieje różnica klasy albo dwóch klas. Dla jasności: na korzyść Sony. Co prawda brakuje mi w Sony rozwiązań z F-717 (poprzedni aparat) takich jak znakomity pogląd w nocy czy pomiar światła laserem wielopunktowym, ale poza tym reszta jest wyśmienita. Poza jakością zdjęć otrzymujemy aparat niezmiernie „przyjazny” w obsłudze dla użytkownika, począwszy od obsługi na funkcjach jakie posiada skończywszy. Zaskoczył mnie bardzo mile zoom cyfrowy (wcześniej nigdy nie używałem z uwagi na spadek jakości), ale w R-1 po włączeniu zoomu cyfrowego nie widzę ŻADNEJ różnicy na niekorzyść w jakości zdjęcia. Aparat leży świetnie w ręku, nic się nie odkleja, aparat znakomicie realizuje wszystkie programy tematyczne, automatyka funkcjonuje jak trzeba, szeroki kąt znakomity. Wadą jest wolne zapisywanie plików na karty pamięci, ale można się do tego przyzwyczaić za cenę świetnych zdjęć i dosyć wolny autofokus. Dosyć wolny nie znaczy powolny – jest bardzo dobrze! To aparat po prostu znakomity, który mogę polecić spokojnie każdemu. Jego wielkość pozwala na znakomite trzymanie i intuicyjne obsługiwanie dobrze położonych przycisków i pokręteł (dwa pokrętła ustawień ułatwiają pracę). Po jednym dniu już wiadomo co jest gdzie. Świetny podgląd zmiany ustawień w czasie rzeczywistym: zmieniać parametr i widzisz jakie będą zmiany na zdjęciu.
Jak wspomniałem wyżej jednocześnie robiłem zdjęcia lustrzanką Canona 350d (z dokupionym obiektywem Sigmy). I nie chcę mieć z tym aparatem nic do czynienia. Poza tym, że zdjęcia robi fatalne (wszystkie wymagają poprawek w programie graficznym) obsługa jest praktycznie nie do przyjęcia. Ciemny ekran, brak podglądu w czasie rzeczywistym obrazu, słabe ostrzenie – jedynie co robi dobrze to szybko ustawia autofokus, ale za to z marnymi efektami końcowymi. Nieczytelny LCD (bez podglądu fotografowanego obiektu) a wizjerze mało co widać. Po prostu badziewie jakich mało i nie rozumiem skąd takie znakomite opinie. Chyba od osób, które nigdy nie robiły zdjęć takim aparatem jak Sony R-1. I nie nabiorę się już na opinie, że kompakt „to tylko kompakt” a lustrzanka „to jest to”. Nieprawda. Niech właściciele lustrzanek porobią zdjęcia R-1 zobaczą co to znaczy dobry aparat fotograficzny pozwalający na rozwinięcie skrzydeł również profesjonalistom. Polecam, ale proszę uważną na allegro na oszustów. Mnie i innych ponad 100 osób naciągnął pewien gość na ponad 200.000 złotych właśnie w związku z wpłatami przed dostawą R-1.
Jakość: 6; Funkcjonalność: 6; Niezawodność: 6; Zdjęcia: 6; Koszt: 6; Średnia: 6 pkt