witam, wychowalem sie na smienie, potem na zenicie, w koncu analogowym canonie w wersji amerykanskiej elan. w dobie cyfrowej nabylem canona power shot s 70 i fotki calkiem niezle wychodzily (jednak to malpka z ograniczeniami wynikajacymi przede wszystkim z jasnosci obiektywu). od miesiaca jestem szczesliwym posiadaczem lumixa dmc-L1 i oto mam aparat, ktory daje mi, przy calej cyfrowej technologii, wrazenie powrotu do dawnej fotografii, manualnego ustawiania staroswieckimi pokretlami czasu, przyslony. czuje sie z tym zaawansowanym sprzetem jak tamten dzieciak, ktory zaczynal przygode z fotografia. Ta lustrzanka po prostu wymusza myslenie przy robieniu zdjec, jesli ktos ma zamiar korzystac z programu A, to szkoda kasy. ja wydalem calkiem rozsadne pieniadze, na allegro, wersja kanadyjska, z tamtejsza gwarancja (minus). jednak zakladam, ze sprzet tej klasy nie powinien fiksowac, znajomy z nikonem d80 dwa razy juz ganial do serwisu, bo lustro sie kurzylo przy zmianie obiektywow. w moim lumixie jest na to rozwiazanie, samoczyszczaca sie matryca, wiec optymistycznie patrze w przyszlosc. niebawem na mojej stronce zdjecia ze sri lanki robione rzeczona lustrzanka. w wilgotnym i goracym klimacie zawiesil mi sie kilkakrotnie, ale po ponownym odpaleniu dzialal bez zarzutu. ogolnie bardzo polecam (nadmieniam, mam slabosc do retro! :)
Jakość: 6; Funkcjonalność: 6; Niezawodność: 5; Zdjęcia: 6; Koszt: 4; Średnia: 5.4 pkt